Adam Redux – Underground Revival

Kolejny album od Adama Redux „Underground Revival” to oczywiście zupełnie wyższy poziom muzyczny. Album właśnie został oddany do masteringu w szwedzkiej wytwórni PR Records Label, zaś przewidywany termin wydania to styczeń 2016 roku.

Adam Redux prezentował już u nas swoje debiutanckie numery w części poświęconej młodym, polskim producentom – a mianowicie w zakładce Made In Poland. Teraz postanowił podzielić się na łamach naszego portalu swoimi przemyśleniami i spostrzeżeniami podczas swojej twórczej pracy nad nowym albumem. Może ten dłuższy tekst pomoże młodym producentom w ich codziennej pracy i nakreśli im kierunki rozwoju oraz wskaże detale, które niby niezauważalne, lecz to one później właśnie decydują o oryginalności danej ścieżki muzycznej.

……Po długim czasie rozmyślania nad kolejną produkcją zastanowiłem się nad najważniejszym. Jak będzie wyglądała moja muzyka? Czy potrafię zajrzeć w głąb samego siebie na tyle mocno aby ujrzeć własną mroczną naturę? Który gatunek muzyki house odkryje to co czuję? Czym się kierować? I jak to opowiedzieć? Jakim tytułem zainteresować potencjalnego słuchacza?

Już wiem…Mój nowy album będzie reprezentował clubowe podziemie, ale i opowiadał o mrocznych zakamarkach jakie kryje moja wyobraźnia. Powiedziałem sobie że to nie może być następna
zwykła klubowa płyta. Ten album musi mieć specyficzny klimat, a przede wszystkim własną duszę. Poddając się fantazji i mrocznej stronie egipskich ciemności starannie dobrałem tytuł
albumu który brzmi ‚‚Underground Revival”.

Już sama okładka i tytuł albumu opowiada o Underground’owej scenie muzyki house. Słuchając innych artystów zawsze chciałem zrobić deep house. Bo najlepsze kawałki z tego gatunku lecą tylko w nocy. Przynajmniej tak było za czasów mojej młodości, zanim ludzie odkryli tak znienawidzony przez większość ambitnych słuchaczy komercyjny pop. Więc tak, mamy tytuł i gatunek klubowy. A co z resztą? Co z utworami? Po kolei…

Wszystko zaczyna się od narodzin złotych myśli. Pierwszym genialnym pomysłem jaki narodził się w mojej głowie to intro. Tak wysmakowana produkcja musi mieć bardzo dobry początek, zapowiedź. I tak się stało, intro wprowadza w stan hipnozy, a do tego vocal który zaprasza do krainy mroku, niewinnie wciągając pod bramę podziemia. Zastosowałem również specjalny syntezator, który sprawia niewątpliwie wrażenie spadania piłki po schodach przeradzając się w coraz to bardziej złowrogi grzmot. Niestety wszystkiego nie da się opisać słowami więc postanowiłem udostępnić intro na SoundCloud. To trzeba usłyszeć – link tutaj.

Adam Redux – Risco Dancing

Drugim z moich pomysłów było połączenie deep house’u z upfront house’m. Oprócz pięknego analogowego brzmienia, pomyślałem że i tak spójne już połączenie ubiorę w coś czego nikt by się nie odważył zrobić. Zniszczenie, to przyszło mi na myśl. Ale jak? Po co? i dlaczego? Już wyjaśniam… Diabeł tkwi w szczegółach. Właśnie tak, a gdyby tak ujarzmić chaotyczny pokręcony dźwięk? Który można porównać do bólu i cierpienia sprzętu elektronicznego? Mowa o wszelkich przesterach, uszkodzeniach a nawet molestowaniu i dewastacji dźwięku. A gdyby tak niszczyć elektronikę podczas testowania z premedytacją i bezkarnie zabijać dźwięk, nie ponosząc za to żadnych konsekwencji. Da się dokuczać adapterowi kiedy odtwarza płytę winylową? Najwyraźniej tak. Da się słuchać muzyki podpalają głośnik? Pewnie że tak. Czy można skopać magnetofon kiedy słuchamy ulubionej kasety? Jasne! Wszystko można zrobić, nagrać, odpowiednio poddać obróbce i efekty gotowe.

Do czego zmierzam? No właśnie gdy podane przykłady są gotowe do zastosowania i już wiadomo co z tym zrobić, dostajemy do dyspozycji pokaźną liczbę niebezpiecznych syntezatorów basu i linii perkusyjnych. Czas na zastosowanie i najfajniejszy z pomysłów…

Adam Redux – Who’s In The House (Deep Cave Builder)

Tak jak pisałem wcześniej, to nie jest zwykły album. To muzyka z charakterem. Każdy z dziesięciu utworów ma coś do opowiadania, każdy przedstawia inną historię i w każdy utwór włożyłem serce. Na płycie znajdziemy również trzy utwory z starannie dobranym vokal’em. Najfajniejsze jednak jest to że każdy z nich wprowadza w inny stan emocjonalny. Utwory są tak skonstruowane, żeby słuchacz przeżywał to co artysta. Na początku nic się nie dzieje, dopiero po jakimś czasie zauważasz że coś się zaczyna, z sekundy na sekundę delikatnie i z coraz większym parciem utwory się psują. Na przykład rozwarstwia się dźwięk i miło zaskakuje swoim kalectwem. Albo inaczej… zaczynasz zauważać, że utwór zaczyna się palić lub gubi rytm, zaczyna wariować, słyszysz jak rytm czasem zwalnia, czasami przyśpiesza do tego stopnia, że słychać jak staje ton. Wszystko jest tak nagrane, abyś Ty drogi odbiorco miał wrażenie, że muzyka leci na żywo.

Dokładnie przeprowadziłem analizę wszystkich próbek i wybrałem te, które najbardziej wpływają na ludzką podświadomości. Jeżeli chodzi o barwę utworów – jest bardzo zróżnicowana, od mrocznych i zimnych po gorące i kolorowe jak słońce klimaty. I oto w tym wszystkim chodzi, być oryginalnym…. W niedługim czasie przekonacie się co to znaczy usłyszeć płomień egipskiej lampy czy też topniejące pianino, a nawet ruch płyt tektonicznych. Jednak najważniejszym z elementów samych utworów jest wyobraźnia. Kiedy zaczynasz tworzenie dobrych kawałków musisz być w swoim świecie, tam gdzie jesteś bogiem, panem życia i śmierci, możesz być kim chcesz, to twoje miejsce, tylko wtedy możesz robić wszystko. To właśnie tam przeżywasz to co tak naprawdę czujesz, emocje są najważniejsze. „Jestem Bogiem, wyobraź to sobie, ty też możesz być Bogiem”. Moim zdaniem jest to najlepsza produkcja jaką udało mi się napisać. Ostatni z utworów dedykuję mojej żonie Julii za poświęcenie i wsparcie w zakresie klubowej muzyki.

Adam-redux