Wiosenne premiery hip-hopowe w 2021 roku

Polski hip-hop rozwija się prężnie, a pandemia koronawirusa wcale nie zatrzęsła jego dominacją na krajowym rynku muzycznym. Muzyka ta słynie z lojalnych fanów, którzy bardzo chętnie kupują płyty i bilety na koncerty, a ta świetna tendencja pozwoliła niejednemu raperowi godnie przetrwać trudniejszy okres. Wszystko wskazuje na to, że hip-hop w roku 2021 uderzy jeszcze mocniej niż w roku poprzednim, a premiery w okresie wiosennym będą tak mocne, że trudno sobie wyobrazić, że jesień mogłaby, jak to było dotychczas, być jeszcze mocniejsza.

Ekspansja 2020

Label założony przez PRO8L3M, Taco Hemingwaya, Jedynaka i The Returners wdarł się szturmem do polskiego hip-hopu i wiele wskazuje na to, że w roku 2021 nie zatrzymają się ani na chwilę w walce o słuchacza. Pod koniec marca swój album wyda sam PRO8L3M, który zaliczył w zeszłym roku kilka turbulencji – początkowo "Block Party Mixtape" miał być luźnym materiałem z udziałem wielu zaproszonych gości, ale z czasem Oskar i Steez zaczęli dopracowywać formułę coraz bardziej i okazało się, że wyszedł im z tego pełnoprawny, pieczołowicie rozplanowany album, na którym udzieli się między innymi Kukon czy Brodka, a te występy gościnne zapowiadają bardzo eklektyczny i nieoczywisty dobór gości. Mówi się o tym, że wielokrotne przesunięcie daty premiery albumu jest związane poniekąd z nadzieją muzyków na to, że umożliwi im się zagranie letniej trasy koncertowej, co z pewnością byłoby dużym wydarzeniem.
Swój album oficjalnie zapowiedziała również Dziarma, którą label przygarnął jako pierwszą pod swoje skrzydła. Artystka rozgrzała fanów świetnym EP "V", a po długim okresie oczekiwania wydała singiel "Czarny bez", który jest tak naprawdę kwintesencją stylu Dziarmy – jest na nim świetna liryka, okraszona potężnym wokalem, nowoczesna produkcja, odważny teledysk i ambicje na to, by stworzyć w polskich warunkach kreację na miarę Cardi B czy Nicki Minaj. Wiele wskazuje na to, że Dziarma jak najbardziej zdoła te ambicje wypełnić, ponieważ nie ma w tego rodzaju rapie zbyt wielkiej konkurencji. Trudno jest jednak określić, kiedy właściwie będzie miała miejsce premiera pierwszego albumu długogrającego artystki – singiel zasygnalizował jedynie, że jest do tego bliżej niż dalej, ale nie podał żadnych konkretów.
2020 stawia na oryginalnych artystów z nowoczesnym stylem, ale nie zapomina przy tym o takich muzykach, którzy oddają swoją twórczością hołd klasycznym czasom hip-hopu. "Do wesela się zagoi" Grubego Mielzky'ego ma papiery na to, by stać się jednym z czarnych koni tego roku – wszystkie single okazały się udane, legion gości godnie wspiera rapera w zwrotkach i refrenach, a o warstwę muzyczną dba duet The Returners, który jest znany z miłości do klasycznego brzmienia, które jednak potrafi umiejętnie połączyć z nowoczesnymi naleciałościami. Mielzky wyraźnie ma też na tym albumie coś konkretnego do powiedzenia, otwierając się bardziej niż zwykle i mówiąc wprost na przykład o zaburzeniach psychicznych, z którymi się zmaga.

Supergrupa i weterani

"OIO" to Oki, Young Igi i Otsochodzi. To bardzo nieoczywiste połączenie, które zostało znikąd zapowiedziane singlem "Moonwalk", który podkreślił ambicje tych trzech artystów, którzy nadal są bardzo młodzi, ale są na scenie już od dłuższego czasu i każdy z nich ma w rapie wypracowaną markę. Tego rodzaju połączenie sił z pewnością ma szansę zaowocować pewnym tchnieniem świeżości w styl tych trzech zawodników, którym przyjazna rywalizacja z pewnością doda wiatru w żagle. OIO może być zdecydowanie największym zaskoczeniem tego roku i esencją nowoczesnego rapu, czerpiącego z elektroniki i trapu z amerykańskiego Południa.
Swoje płyty w 2021 roku wydadzą również weterani sceny, spośród których jeden z nich jest oczywisty, a drugi troszkę mniej. Pierwszym jest oczywiście KęKę, który wraca po dłuższym okresie nieobecności z płytą "Siara" i suplementem do niej, który nagrał z miłości do swojego rodzimego Radomia. KęKę od wielu lat jest gwarancją jakości i choć określanie go weteranem może się wydawać na wyrost, nie wolno zapominać o tym, że przed oficjalnym debiutem w 2013 roku Kę udzielał się na całym mnóstwie podziemnych, wydawanych nieoficjalnie materiałów. Drugim weteranem jest natomiast Kosi ze składu JWP, który swoją debiutancką, solową płytę wyda na tydzień przed KęKę. Będzie to zdecydowanie bardzo ważny materiał, którego fani składu domagają się tak naprawdę od wielu, wielu lat. Kosi połączy na nim najpewniej swoje zainteresowanie klasycznym hip-hopem, jak i nowoczesnymi brzmieniami, które wcześniej wykorzystywał na przykład na płytach Jetlagz.

Kontroler MIDI – czyli jak zacząć zabawę z muzyką